Taliban. The capture

Task Force 50, the Combat Team Commando Military Unit of Lubliniec tracking the Taliban in Afghanistan. At one night of August 2013 they captured two of them in complete surprise. Here they are. The Taliban. They kill Polish soldiers since the war began planting IED (improvised explosive devices) on the roads in the province of Ghazni. In the last days the explode under the feet of the infantry. In that way died a week after the footage Mirosław Łucki. He is in these photographs. To him I dedicate this photo essay.

This story was nominated for the 3rd Edition of Ryszard Kapuściński Award by Polska Agencja Prasowa (PAP)

Task Force 50, czyli Zespół Bojowy Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca tropi Talibów w Afganistanie. W sierpniową noc 2013 roku złapał dwóch z nich przy ich kompletnym zaskoczeniu. Oto oni. Talibowie. Zabijają polskich żołnierzy od początku wojny podkładając improwizowane ładunki wybuchowe na drogach w prowincji Ghazni. Ostatnio mniejsze "ajdiki" eksplodują pod nogami żołnierzy. Tak zginął tydzień po tych wydarzeniach chorąży Mirosław Łucki. Jest on na tych zdjęciach. To jemu dedykuję mój fotoreportaż.

Ten fotoreportaż został nominowany do III edycji nagrody PAP im. Ryszarda Kapuścińskiego 2013.
Prowincja Ghazni. Wywiad ustalił, że w jednej z osad ukrywają się talibowie najprawdopodobniej przechowujący ładunki wybuchowe.
Operator  CJ7. Na mundurze nie ma imienia ani nazwiska, są tylko te litery i cyfra. Twarz w połowie zakryta noktowizją. Podczas tej akcji był moim aniołem stróżem.
Jak koty przesuwają się w ciemnościach. Nie idą na oślep. Zmierzają w konkretnym celu i w konkretne miejsce.
Mamy obserwować budynek. Tam jest budynek? Oczy wypatrują, wyobraźnia wariuje. Nagle błysk. Światło w oknie, potem drugie i trzecie.
Komunikat przez radio: „Dwóch zatrzymanych!”. I po chwili: „Ładunek zabezpieczony”. Biorę głębszy oddech. Ręka z Leicą drży. Wchodzimy.
Serce wali jak młot, ręka z Leicą drży. Oddech… Wchodzimy! 
Puste pomieszczenie, ściany z gliny wymieszane z trawą. Wprowadzają go.
„Cicho i skutecznie” to motto lublinieckich komandosów. Tak też wszystko się odbyło. Na twarzy zatrzymanego zaskoczenie. I strach.
Fotografia twarzy, skanowanie obu źrenic, odciski palców. Zapis biometrycznych danych zatrzymanego. Czy ma na rękach ślady materiałów wybuchowych? Jest już w bazie danych czy to nowy? Na pewno w bazie już pozostanie.
Wprowadzają go. Oczy zakryte. Strach na twarzy. To on i jemu podobni zabijają naszych. 
Niezły arsenał. Trzydzieści kilogramów ładunku zniszczy każdy pojazd zabierając życie załodze.
2 kanistry po 15 kg każdy, kilka pocisków RPG, kałachy z magazynkami 7,62 mm i wiadro "pestek". 
Odjażdżamy z zatrzymanymi do bazy. Tam wywiad zajmie się ich przesłuchaniem.

CONTACT

mobile:
+48 607 216 078
send me a message: